Twoja przeglądarka jest przestarzała, by przeglądać tą stronę wybierz nowsze rozwiązanie.
Spread Firefox Affiliate Button Opera, the fastest and most secure web browser

Dyrektorzy Trójki o szkole

 

„Szkoła uczy i wychowuje..”

 

- rozmowa z Panem Edwardem Łysikiem - Dyrektorem III LO im. J. Kochanowskiego

w Krakowie w latach 1968-1989

 

 

Gościmy w domu Pana Dyrektora Łysika, który, w związku z Jubileuszem 100-lecia naszego Liceum, zgodził się porozmawiać z nami- przedstawicielami Koła Dziennikarzy.

 

  1. W 2006 roku nasza „Trójka” osiągnie jakże sędziwy wiek – 100-lecia swego istnienia. Dziś wszyscy żyjemy w atmosferze przygotowań do wielkiego Jubileuszu. Nie ukrywamy jednak, że dla nas młodych ludzi 100 lat to kalejdoskop różnorodnych wydarzeń historycznych, które z nich – zdaniem Pana Dyrektora – szczególnie wpłynęły na losy naszej Szkoły?

-         Bardzo się cieszę z tego, że dane mi będzie świętować razem z Wami ten Jubileusz. Nigdy nie przypuszczałem, iż dożyję tego czasu – 100-lecia „Trójki”- Szkoły, z którą związany byłem tak bardzo i tak długo, bo ..20, nie - 21 lat. A i dziś jeszcze czuję duży emocjonalny związek...i cieszę się z Waszej wizyty. Wprawdzie wcześniej organizowaliśmy uroczystości: 10-lecia, potem 30-lecia pracy III LO w Nowej Hucie, a następnie 80-lecia i ..90-lecia istnienia Szkoły, jednakże 100 lat - to dopiero imponujący wiek, i rzeczywiście - kalejdoskop wydarzeń historycznych. Trudno wyliczyć wszystkie momenty z przeszłości, wpływające na życie naszego Liceum, ale już obserwując kolejno zmieniające się nazwy Szkoły, widzimy, jak historia „rzeźbiła” Jej charakter i profil: najpierw Cesarsko-Królewskie Gimnazjum w Krakowie, następnie V Państwowe Gimnazjum Neoklasyczne, potem V Gimnazjum i Liceum Humanistyczne, a od 1953 roku- III LO im. Jana Kochanowskiego w Krakowie. Z życia Szkoły najważniejszym wydarzeniem wydaje się być przeniesienie III LO z siedziby przy ulicy Kochanowskiego do Nowej Huty na osiedle Wysokie 6.

 

  1. To było chyba w 1968 roku?

 

-         Tak, w połowie 1968 roku władze zdecydowały o zmianie lokalizacji Szkoły.

Przyczyny zmiany siedziby „Trójki”- nie „Trójki”, bo takiego określenia wtedy nie używano, lecz III LO- były różnorodne: przede wszystkim budynek czynszowy, mieszczący się przy ulicy Kochanowskiego, nie był w stanie pomieścić coraz większej ilości uczniów, a jego remont okazał się nieopłacalny.

Druga przyczyna związaną była z tym, że w tym obszarze Krakowa

funkcjonowały już trzy renomowane licea: I Nowodworskiego, II Sobieskiego i V Witkowskiego i przeniesienie III LO ( o równie wysokim poziomie nauczania)do Nowej Huty miało na celu także zrównoważyć standard poziomu nauczania między różnymi dzielnicami, ponadto była to również próba łączenia tradycji (Kraków) z nowoczesnością( Nowa Huta)- przynajmniej tak było w założeniu.

 

 

 

  1. Które z okresów pracy Szkoły pod kierunkiem Pana Dyrektora i podejmowane wówczas decyzje były najtrudniejsze?

 

-         Nie przypominam sobie jakichś szczególnie trudnych decyzji, przed podjęciem których musiałbym się bardzo długo zastanawiać. Ale ten czas bardzo trudny w funkcjonowaniu Szkoły mogę od razu wskazać - był to sam początek pracy III Liceum tutaj na os. Wysokim. Najpierw problemy dotyczyły przeniesienia Szkoły z ul. Kochanowskiego do Nowej Huty. Decyzję o zmianie lokalizacji władze podjęły w połowie 1968 roku i jednocześnie zaproponowano mi stanowisko dyrektora tej szkoły. Propozycję tę przyjąłem po uprzednim upewnieniu się, że dyrektor Jastrzębski ( pełniący dotychczas tę funkcję w szkole przy ulicy Kochanowskiego) rezygnuje z pracy, nie chcąc przejść do Nowej Huty. Już na samym początku pojawiły się trudności, wynikające z faktu, że budynek, który mieliśmy objąć, był pierwotnie przeznaczony na szkołę podstawową. Niewątpliwym utrudnieniem było również to, że nie dysponowaliśmy od razu odpowiednimi środkami finansowymi. Kolejnym utrudnieniem był opór środowiska krakowskiego: zarówno nauczycieli (tylko 4 nauczycieli zgodziło się przejść do Nowej Huty), jak i uczniów i absolwentów. Wszyscy oni odrzucali nową lokalizację Szkoły, a to nie tworzyło atmosfery sprzyjającej funkcjonowaniu Liceum w nowym środowisku. Pierwsza Rada Pedagogiczna i pierwsza rekrutacja odbywały się w XII LO, gdyż nasz budynek nie został w terminie oddany. W wyniku tej pierwszej rekrutacji utworzono dwie klasy, a wychowawczynią jednej z nich była prof. Karabułowa, nauczycielka historii, znana z bardzo silnej ręki. Duża część tych uczniów zdała maturę i zdobyła wyższe wykształcenie, a dziś zajmuje ważne stanowiska. Tak więc trud nie poszedł na marne…

 

5.Zmiana lokalizacji Szkoły na pewno wpłynęła na zmianę jej charakteru. Na czym te zmiany polegały?

-         Przede wszystkim zmienili się uczniowie. Pierwotna lokalizacja Liceum

w Śródmieściu sprzyjała przyjmowaniu do szkoły uczniów pochodzenia inteligenckiego, natomiast nowe miejsce oznaczało napływ uczniów z rodzin robotniczych, często obarczonych różnymi problemami- nie tylko materialnymi.

Duży nacisk kładliśmy wówczas nie tylko na dydaktykę, ale i sprawy wychowawcze. Może właśnie dlatego, że tak szczegółowo rozpatrywaliśmy przyczyny niepowodzeń uczniów, rady pedagogiczne trwały tak długo.

Wielkie starania podejmowaliśmy wówczas i później, aby rozwijać i kształtować zdolności i zainteresowania uczniów. Stwarzano im szczególnie dogodne warunki do uczestniczenia w życiu kulturalnym Krakowa: komitet rodzicielski w połowie fundował bilety do teatru i w każdym miesiącu uczniowie obowiązkowo oglądali spektakl lub uczestniczyli w koncercie w Filharmonii Krakowskiej. Również uczniowie niezwykle angażowali się w różne artystyczne działania, tworząc koło recytatorskie, Zespół Pieśni i Muzyki Renesansowej czy chór, którym opiekowała się prof. Staszczak. Szczególnym zainteresowaniem cieszył się FeKuSz, czyli Festiwal Kultury Szkolnej. Inauguracja tej imprezy miała miejsce w 1970 roku

i – jak wiem-dzisiaj też cieszy się niesłabnącym powodzeniem wśród uczniów.

4. Młodzi ludzie, uczący się w III Liceum, bardzo często pochodzili z rodzin ubogich, potrzebujących pomocy. Jakie więc konkretne działania Szkoły służyły wsparciu właśnie tych uczniów? Wiemy, że również Pan Dyrektor inicjował pewne akcje...

 

-         Czasami.., ale tutaj, w tym zakresie dużo robili wszyscy wychowawcy i pani pedagog Kwiatkowska. To ona odwiedzała uczniów, rozpoznając w ten sposób ich problemy i potrzeby. Dzięki temu wiedzieliśmy , do kogo bezwzględnie należy trafić z tą konkretną pomocą.

 

  1. W latach 70- i 80-tych III LO otrzymało wiele nagród: Medal KEN-1978;

Medal UNESCO-1979; Dyplom TPD-1979, która z nich – zdaniem Pana Dyrektora - miała największe znaczenie i dlaczego?

-         Wszystkie te nagrody były istotne, bo potwierdzały wysoki poziom nauczania

w naszym Liceum, ale najważniejszą z nagród był Medal KEN jako uhonorowanie 10-letniej pracy Szkoły w Nowej Hucie. Innym bardzo ważnym również miernikiem naszej pracy była wzrastająca popularność „Trójki” wśród młodzieży, także z innych dzielnic Krakowa. W latach 70-tych i 80-tych coraz trudniej było się dostać do naszego Liceum, a ten wysoki poziom rekrutacji jeszcze bardziej sprzyjał podnoszeniu poziomu nauczania. Nie dziwi więc fakt,

że wśród naszych absolwentów możemy wskazać ważne kiedyś bądź dziś osoby ze świata sztuki (J. Grotowski), polityki (J. Kurtyka) czy ekonomii(M. Cygan).

 

  1. Na czym polega sukces ”Trójki”? Jakie czynniki- zdaniem Pana Dyrektora_

sprzyjały temu, aby Szkoła osiągnęła tak wysoki poziom wśród krakowskich liceów?

 

-         Rzeczywiście, można mówić o swoistym fenomenie „Trójki”. Co na to się złożyło? Niewątpliwie, wysoki poziom kadry nauczycielskiej to bardzo ważna sprawa, ale głównym czynnikiem jest atmosfera twórczej pracy, tworzona w oparciu o właściwe relacje między profesorami, uczniami i rodzicami. Ten całokształt pracy Szkoły nastawiony głównie na kształtowanie pozytywnych cech charakteru ucznia – to jest chyba ów klucz do sukcesu „Trójki”, bo przecież

„dobra szkoła uczy i wychowuje”.

 

 

 

Koło Dziennikarzy III LO: Paulina Kołodziej, Sabina Makówka, Anna Sącińska, Ksenia Ślęzak, Ola Theodorakopoulos, Michał Zelek.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Moje 20 lat w „Trójce”

 

20 lat to tylko jedna piąta część dziejów tej szacownej stulatki, ale ten okres odcisnął się silnym piętnem w historii szkoły.

Moje przyjście do III Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Kochanowskiego było powrotem do Nowej Huty, do znanego mi środowiska, w którym poprzednio przepracowałem 13 lat jako nauczyciel historii w XII LO. Po trzech latach wicedyrektorowania w VI LO, otrzymałem propozycję wicedyrektury w IILO.

Już pierwsze kontakty z dyrektorem Edwardem Łysikiem, panią wicedyrektor Ewą Hajduk, przedstawicielami Grona Pedagogicznego, z którego kilka osób znałem z widzenia, utwierdziły mnie w przekonaniu o słuszności podjętej decyzji. Zostałem przyjęty ciepło i serdecznie, nawet przypomniały mi się absolwentki „Dwunastki” pracujące w „Trójce”, które znały mnie jako nauczyciela tamtej szkoły. Polubiłem to Grono Nauczycieli i chyba ja również zostałem, chociaż „obcy”, zaakceptowany. Potwierdzeniem tego był fakt, że kiedy w burzliwym roku 1989 odchodził na emeryturę dyrektor Łysik, Rada Pedagogiczna większością głosów mnie wybrała na jego następcę.

Zdawałem sobie sprawę z ogromu trudności, odpowiedzialności oraz oczekiwań i nadziei, jakie pokładają we mnie nauczyciele, którzy mi zaufali i liczyli na daleko idące zmiany. Dlatego jedną z pierwszych moich decyzji było powołanie Zespołu Autorskiego ds. reformy liceum.

Jak w całej Polsce, także w III Liceum entuzjazm był ogromny, determinacja w dążeniu do wprowadzania rozwiązań nowatorskich pokonywała bariery biurokratyczne. Powstał zespół, w którym prym wiedli: chemik – Michał Poźniczek, polonistki – Ligia Wirtel i Jolanta Pyś- Miklasz, historyk – Antoni Downar, matematycy – Tadeusz Matusz i Krystyna Misterka, geograf – Bogumiła Wojnicz, fizyk – Krystyna Krzyk i biolog – Maria Ziętara. To była awangarda, która swym zapałem i entuzjazmem pociągnęła za sobą innych, często sceptycznie nastawionych do projektu.

O tym, jak wielka to była determinacja, zaangażowanie i chęć zrobienia czegoś nowego, świadczy fakt, że już w ciągu kilku miesięcy od jesieni 1989 do wiosny 1990 powstały autorskie programy do wszystkich przedmiotów, przesłane do MEN i w maju zatwierdzone do realizacji od 1 IX 1990 roku. Byliśmy jedną z 12 szkół w Polsce, które rozpoczęły realizację autorskiego modelu liceum tzw. 2+2 (dwa lata kształcenia ogólnego i dwa lata ścisłego profilowania). Przystępując do drugiego etapu reformy w 1992 r., uruchomiliśmy jako pierwsi w Krakowie takie profile nauczania jak dziennikarski czy ekonomiczno-społeczny.

Nie poprzestaliśmy na tym i dalej poszukiwaliśmy nowych rozwiązań atrakcyjnych dla młodzieży. W latach 1993-1994, jako jedna z kilkunastu szkół w kraju, utworzyliśmy klasę dwujęzyczną z wykładowym językiem angielskim oraz klasę ze zwiększoną ilością godzin języka francuskiego przygotowująca do egzaminu DELF.

Te nowatorskie zmiany zaowocowały podniesieniem poziomu kształcenia. Na efekty nie trzeba było długo czekać: wzrósł znacznie procent absolwentów przyjmowanych na wyższe uczelnie ( z 68% w poł. lat 80. do 93% w poł. 90.), ożywił się ruch olimpijski (corocznie kilku uczniów zostawało laureatami i finalistami olimpiad przedmiotowych), spadła poniżej 1% drugoroczność w szkole.

Trójka przeżywała okres świetności, liczba kandydatów do liceum przewyższała dwukrotnie ilość miejsc, pomimo zwiększania limitów i przyjmowania 9 klas pierwszych rocznie. Do klas dwujęzycznych kandydatów było trzykrotnie więcej niż miejsc. A trzeba brać pod uwagę, że do III LO zgłaszali się najlepsi absolwenci podstawówek, gdyż fama o wysokim poziomie odstraszała słabszych. Szkoła zdobyła stałe miejsce w czołówce szkół średnich Krakowa. Doceniając znaczenie kształcenia językowego, nawiązywaliśmy coraz więcej kontaktów ze szkołami w Europie. W działania mające na celu wzmocnienie pozycji III Liceum w Krakowie zaangażował się cały zespół nauczycielski, zespół wspaniały, otwarty na innowacje, który nie liczył własnego czasu, godzin pracy, dzielnie wspierała go doskonale pracująca administracja i obsługa liceum oraz Rada Rodziców. Ci ludzie także wnieśli znaczący wkład w sukces szkoły. Szczególnie chciałbym podkreślić rolę wicedyrektorów szkoły, przede wszystkim mgr Bogumiły Wojnicz, która przez cały ten okres jest moją „prawą ręką”, jak również mgr Tadeusza Matusza, mgr Marii Ziętary, mgr Marty Łój i mgr Pawła Muchy.

Doskonale rozwijała się i rozwija współpraca z Radą Dzielnicy XVI, której przewodniczył pan Ireneusz Raś, jak również z Parafią św. Józefa, której proboszcz ksiądz Stanisław Podziorny jest jednym z najważniejszych sojuszników szkoły.

Mogę więc stwierdzić, że miałem szczęście znaleźć się we właściwym czasie, wśród właściwych ludzi, we właściwym, co umożliwiło mi osiągnięcie wraz ze szkołą sukcesu.

Moje 20 lat w Trójce to okres najpiękniej spełnionych zamierzeń w życiu zawodowym. Zbigniew Koloch - dyrektor III Liceum Ogólnokształcącego

 

Będzie mi brakowało tego „ducha Trójki”

Do III Liceum przyszłam, gdy cichły już echa 80-lecia Szkoły. Niewiele wiedziałam o tej nowohuckiej szkole. Zadawałam sobie pytania: Jak zostanę przyjęta? Jaka atmosfera panuje w Gronie? Czego oczekuje młodzież? Jakie są jej ambicje?

Proces poznawania nowego otoczenia trwałby zapewne dłużej, gdyby nie problemy wewnętrzne i zewnętrzne uwarunkowania lat 80. Bywało różnie. Kolejne dni, tygodnie i miesiące przynosiły rozterki i satysfakcję, przyjaźnie i niechęć, radości i smutki. A przede wszystkim wypełnione były pracą, która miała zaświadczyć o tym, że zależy mi na szkole i uczącej się w niej młodzieży. Przez wiele miesięcy okołojubileuszowych absolwenci organizowali zjazdy klasowe. Najbardziej wzruszające były spotkania najstarszych, bo z lat międzywojennych, byłych uczniów szkoły, mieszczącej się wówczas przy ulicy Kochanowskiego. Miałam szczęście i zaszczyt być zapraszana na te spotkania. Jakże Oni mówili o swojej budzie. Mogłam tych wspomnień słuchać bez końca.

Przewijała się w nich duma z faktu, że byli jej uczniami, szacunek dla profesorów i swoich kolegów. Dowiedziałam się od Nich, że 50% uczniów stanowili synowie chłopów. Nie zawsze stać ich było na czesne, więc odrabiali korepetycjami. Gdy ich umiłowany wuefista zorganizował wycieczkę, złożyli się, by biedny kolega również mógł uczestniczyć w eskapadzie. Wspominali kolegów wyznania mojżeszowego (Ich określenie) wspierających uboższych a to finansowo, a to poleceniem na lekcje bogatszych a leniwych młodszych kolegów.

Każdy z roczników, które spotkały się w tym czasie, wspominał budę jako wymagającą i surowych zasad szkołę. Profesorów bardzo wymagających i przestrzegających twardej dyscypliny, uczących patriotyzmu i tolerancji, szacunku do tradycji, symboli narodowych i religijnych.

Gdy wybuchła II wojna światowa, sztandar swojej szkoły (poświęcony u oo. Karmelitów) ukryli jako najcenniejszy symbol swojej społeczności. Tak dobrze został ukryty, że do dziś nie wiadomo, co się z nim stało. Wprawdzie obiecali, że dojdą, kto go przechowuje, ale co roku na zjazdy przybywało ich mniej, wreszcie spotkania wygasły. W końcu to przeszło 50 lat od matury…

Mamy w naszych zbiorach drugi sztandar z roku 1964. Nowy został ufundowany na 90. lecie „Trójki”.

Kiedy zaczęłam myśleć o szkole, jako mojej „Trójce”? Bardzo wcześnie, bo już po paru miesiącach, gdy na uroczystości pożegnania abiturientów chór odśpiewał nasz własny hymn szkoły. Słowa hymnu opracował nasz polonista pan Jan Kamiński, muzykę skomponował i rozpisał na głosy dla chóru wykładowca szkoły muzycznej w Krakowie pan Krzysztof Kuplowski.

Wśród moich wspomnień wiele miejsca zajmują przeżycia związane w Festiwalem Kultury Szkolnej. Czasem przysłuchiwałam się obradom jurorów – jaka to była frajda tak sobie siedzieć i obserwować rosnące emocje, żar przekonywania do swoich racji lub żal związany z oceną występu nieudanego. Pan Bogumił Serczyk – nauczyciel plastyki – zawsze doszukiwał się pozytywów. Jego w tym coś jest przeszło do legendy (Uczniowie zwracali się do niego Mistrzu – w tym zwrocie też coś było.) Wielokrotnie obradom jury przewodniczył pan Krzysztof Pietsch, któremu towarzyszyły panie Jolanta Pyś-Miklasz i Ligia Wirtel oraz czasem pan Marek Pyś. Obrady jurorów same w sobie przypominały spektakl teatralny, tak burzliwe były niekiedy.

Szkoła stale zajmuje wysokie miejsce w rankingu liceów, dobrze to świadczy o jej kondycji, rzetelności pracy nauczycieli i ambicjach młodzieży.

Mamy się czy poszczycić i w sporcie, chociażby w biegu sztafetowym o szablę kapitana Antoniego Stawarza (na 7 biegów wywalczyliśmy 5 szabli).

Zdecydowana większość absolwentów utożsamia się z „Trójką”, jest dumna z jej osiągnięć i pracuje na bardzo dobry wizerunek szkoły, uczącej i wychowującej. Absolwenci odwiedzając szkołę - czy to 1. września, czy na FeKuSzu, czy przy organizacji różnych imprez, pokazują jak są z nią związani.

Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że najserdeczniej wypowiadają się o szkole ci, którzy uczestniczyli w tworzeniu jej wizerunku, czyli uczniowie aktywni, dobrze uczący się, olimpijczycy, ludzie sprawiedliwi w ocenie, wymagający również wobec siebie, odpowiedzialni i dojrzali.

W naszej szkole uczy się również wrażliwości na potrzeby innych. Zbiórki żywności, zabawek, książek, itp. Przebiegają bez problemu. Nasi wolontariusze opiekowali się osobami niepełnosprawnymi, organizowali „mikołaja” w domach dziecka, zbierali fundusze na przeszczep szpiku kostnego, brali udział w akcji krwiodawstwa, co roku rozprowadzane są kartki-cegiełki na Hospicjum im. św. Łazarza w Krakowie.

Przeżyte lata w „mojej Trójce” były latami wielu wzruszeń, radości i satysfakcji. Rok jubileuszowy jest równocześnie moim ostatnim rokiem pracy zawodowej. Lata spędzone w „Trójce” uważam za ważne i satysfakcjonujące. Będzie mi brakowało tego „ducha Trójki”, rozmów z uczniami, ich młodzieńczej pasji.

Życzę więc wszystkim, którzy zostaną w naszej szkole, by była na zawsze nasza, piękniejąca i coraz wspanialsza. To jej stuletnie trwanie zasługuje na miłość i szacunek.

Bogumiła Wojnicz wicedyrektor III Liceum Ogólnokształcącego

© 2010 III Liceum Ogólnokształcące
Krzysztof Piskorz