Włoska Toskania zachwyca pięknymi krajobrazami, wspaniałą kuchnią, niezwykłą historią, sztuką i atmosferą swoich miast. Przekonali się o tym my – uczniowie klas 2 B i 2 E wraz z Opiekunkami podczas wyjątkowej wycieczki do Toskanii.
Za nami pierwszy przystanek – Lukka – miasto otoczone potężnymi renesansowymi murami, pełne wąskich uliczek, zabytkowych kamienic i urokliwych placów. Spacerując po historycznym centrum, dotarliśmy do niezwykłej Piazza dell’Amfiteatro. Owalny kształt placu przypomina o jego starożytnych początkach – powstał on w miejscu dawnego rzymskiego amfiteatru. Dziś jest jednym z najbardziej charakterystycznych i malowniczych miejsc Lukki. Kolorowe fasady kamienic, kawiarenki i gwar rozmów sprawiły, że trudno było uwierzyć, że znajdujemy się w miejscu, którego historia sięga niemal dwóch tysięcy lat.
Lukka to również miasto wielkiego kompozytora Giacoma Pucciniego, jednego z najwybitniejszych twórców operowych w historii muzyki. Odwiedzając miejsca związane z jego życiem i twórczością, mogliśmy spojrzeć na miasto także przez pryzmat muzyki. Puccini urodził się właśnie w Lukce, a jego dzieła – takie jak „Tosca”, „Madame Butterfly” czy „La Bohème” – rozsławiły włoską operę na całym świecie.
Kolejnym punktem naszej podróży była Piza, której nazwa niemal natychmiast przywołuje na myśl jeden z najbardziej rozpoznawalnych zabytków świata – Krzywą Wieżę. Stanęliśmy na słynnym Piazza dei Miracoli, czyli Placu Cudów, podziwiając niezwykły zespół architektoniczny katedry, baptysterium i właśnie Krzywej Wieży. Jej charakterystyczne pochylenie, będące skutkiem problemów z gruntem już podczas budowy, zrobiło na wszystkich ogromne wrażenie.
Elba – wyspa Napoleona! To na nią udaliśmy się wczoraj.
Poranek przywitał nas błękitnym niebem i obietnicą niezwykłej przygody. Kiedy prom powoli zbliżał się do wybrzeża Elby, coraz wyraźniej dostrzegaliśmy zielone wzgórza, skaliste zatoki i kolorowe domy przyklejone do zboczy. Wyspa wyglądała jak miejsce wyjęte z pocztówki.
Elba przywitała nas słońcem, zapachem morza i śródziemnomorską atmosferą. Już pierwsze chwile na wyspie uświadomiły nam, że znaleźliśmy się w miejscu niezwykłym – niewielkim, ale pełnym historii.
Naszym przystankiem było Portoferraio, największe miasto wyspy i jej historyczna stolica. Spacerowaliśmy po malowniczych uliczkach, podziwialiśmy port oraz potężne fortyfikacje.
Nie sposób było odwiedzić Elbę i nie wspomnieć o jej najsłynniejszym mieszkańcu – Napoleonie Bonapartem. To właśnie tutaj został zesłany w 1814 roku.
Zobaczyliśmy Piazza della Repubblica, Palazzino dei Mulini, Piazza della Repubblica, Teatr Miejski, Fort Medicee i Stella.
Potem przyszedł czas na odpoczynek: piękna plaża , turkusowa woda i słońce. Był śmiech, rozmowy, wspólne zdjęcia i powrót do portu.
Kiedy prom oddalał się od brzegu, Elba powoli znikała z naszych oczu. Zostały za nami zielone wzgórza, błękitne morze i charakterystyczna sylwetka Portoferraio.
Arrivederci, Elba!
Nie zabrakło oczywiście pamiątkowych zdjęć. Spotkanie z zabytkami, które do tej pory znaliśmy przede wszystkim z podręczników i fotografii, było zupełnie innym doświadczeniem – pozwoliło zobaczyć historię i kulturę na własne oczy.
Toskania urzeka nas swoim klimatem, pięknem i atmosferą.
Ciepły, ziemisty pigment o barwie czerwono-brązowej lub pomarańczowo-brązowej to oczywiście sjena palona, który swoją nazwę wziął od włoskiego miasta Siena w Toskanii, w okolicach którego pierwotnie wydobywano ten charakterystyczny surowiec.
Ale zanim zobaczyliśmy zjawiskowy widok tutejszych ceglanych kamienic i zaułków, zagraliśmy w „barberi”, czyli małe kulki pomalowane w barwy i herby kontrad.
Odwiedziliśmy imponującą katedrę w Sienie, której bogactwo architektoniczne i artystyczne zrobiło na nas ogromne wrażenie. Było to kolejne miejsce, w którym historia, sztuka i religia spotykają się w niezwykłej harmonii.
Spacerowaliśmy również po Piazza del Campo – niezwykle pięknym i interesującym, przypominającym kształt muszli, znanym także z rozgrywających się dwa razy do roku wyścigów konnych Palio.
Po pysznej pizzy, gelato, cantuccini ruszyliśmy w stronę San Gimignano zwanego „miastem pięknych wież”, fundowanych przez najbogatszych mieszkańców miasta (z 72 zachowało się 14 obiektów).
Znów była możliwość poczucia toskańskiej atmosfery, skosztowania wspaniałych smakołyków, zobaczenia pięknych widoków winnic otoczonych urzekającymi cyprysami.
Są takie miejsca, które ogląda się oczami, ale są też takie, które zapamiętuje się sercem. Florencja zdecydowanie należy do tych drugich.
W piątek rano wyruszyliśmy na spotkanie z miastem, które od wieków zachwyca artystów, podróżników i wszystkich, którzy choć raz pozwolili sobie zatrzymać się na chwilę i spojrzeć uważniej. Wąskie uliczki, gwar placów, monumentalne budowle i świadomość, że stąpamy po miejscach, w których rodziła się europejska kultura, sprawiały, że zwykły spacer stawał się małą podróżą w czasie.
Santa Croce – miejsce niezwykłe, pełne historii, ciszy i pamięci o wielkich postaciach nie tylko włoskiej kultury.
Piazza del Duomo – trudno opisać pierwsze wrażenie, gdy przed oczami wyrasta monumentalna katedra Santa Maria del Fiore. Jej potężna kopuła, będąca symbolem Florencji, zdaje się górować nie tylko nad miastem, ale również nad jego historią. Obok podziwialiśmy baptysterium ze słynnymi Drzwiami Raju, a następnie ruszyliśmy dalej, mijając smukłą wieżę Giotta.
Ponte Vecchio – Most Złotników z charakterystycznymi sklepikami jubilerskimi.
Zatrzymaliśmy się na chwilę, by popatrzeć na most, rzekę Arno i siebie nawzajem. Bo przecież w szkolnych podróżach nie chodzi tylko o to, co zobaczymy. Chodzi również o to, co przeżyjemy razem – rozmowy, śmiech, zmęczenie, zachwyt i te drobne chwile, które później okazują się najcenniejszymi wspomnieniami.
Kolejne kroki zaprowadziły nas na Piazza della Signoria, spojrzeliśmy na Palazzo Vecchio, dawną i obecną przestrzeń miejskiej władzy, a następnie przeszliśmy obok słynnej Galerii Uffizi.
Po intensywnym dniu pełnym wrażeń czekała na nas włoska uczta w restauracji. Przy wspólnym stole mogliśmy odpocząć i jeszcze raz wrócić myślami do miejsc, które tego dnia zobaczyliśmy.
Florencja zostawiła w nas coś więcej niż fotografie. Zostawiła obrazy, do których będzie można wracać po latach – kopułę Duomo widzianą po raz pierwszy, gwar Piazza della Signoria, blask witryn Ponte Vecchio i wspomnienie wspólnie spędzonego dnia.
Bo podróże mijają…
ale wspomnienia zostają. ![]()
![]()




