Data publikacji: 02 06 2020

Odnalezienie swojej drogi życiowej, która będzie wydawała nam się właściwa, nie jest łatwe. Przyjmuje się, że to właśnie okres licealny jest odpowiedzialny za nasze ukształtowanie. Stawiając swoje pierwsze kroki w murach Trójki nigdy nie podejrzewałabym, że młody człowiek, któremu wydaje się, że nareszcie odnalazł siebie podczas wyboru szkoły, i który musiał podjąć decyzję o profilu kształcenia, może się jeszcze wielokrotnie zagubić. Zaczynałam naukę w liceum z myślą, że znam już siebie, ale nowe doświadczenia, nabyta wiedza, umiejętności i przyjaźnie pozwoliły mi wejrzeć głębiej w siebie. Rozpoczynałam naukę w Trójce myśląc, że świadectwo maturalne odbierze ambitny przyszły dziennikarz, w trakcie nauki byłam pewna, że będę aktorem na wielkiej scenie, a teraz, kiedy rzeczywiście odbieram świadectwo maturalne, już wiem, że moja droga wiedzie mnie w inną stronę i liceum opuszcza politolog. Niezapomnianym wspomnieniem będzie dla mnie na pewno Festiwal Kultury Szkolnej, dzięki któremu odkryłam w sobie coś, co pomogło mi przekuć pasję w realne czyny. Występ n prawdziwej scenie, przed prawdziwą publiką był doświadczeniem, który wyzwolił we mnie kotłujące się myśli i uczucia. Dzięki Fekuszowi mogłam na scenie pokazać swoje wnętrze. Możliwość sprawdzenia się w roli aktora i reżysera nauczyły mnie pracy z ludźmi, zrozumienia innych, zarządzania projektami, cierpliwości oraz samodzielności. Gdyby nie narzędzie w postaci Fekuszu, które dała mi Trójka, nigdy nie odnalazłabym w sobie pewności siebie. Dzięki nauczycielom dostałam cenne lekcje życiowe – część z nich pokazała mi jak cenna jest pasja i zaangażowanie w tym, co chce się robić w życiu. Jedni zarażali swoją miłością do zawodu, inni byli dla mnie przykładem znalezienia złego drogowskazu życiowego. Rozpoczęłam liceum jako kwiat, który sądził, że jest niezdolny się samodzielnie rozwinąć, natomiast te trzy lata pokazały mi, że wystarczą odpowiedni ludzie, abyśmy byli w stanie kwitnąć. Jedni powiedzą, że tak częsta zmiana zainteresowań jest błędem w prowadzeniu młodego człowieka do dorosłości. Inni, że właśnie o to chodzi, aby spróbować więcej rzeczy, aby naprawdę zrozumieć, kim naprawdę chce się być. Część moich pasji mogła rozwijać się w Trójka, część umierała przez brak czasu zawdzięczany koniecznością samodzielnego uczenia się materiału. Ostatecznie jednak uważam, że Trójka wyzwoliła we mnie tę osobę, którą jestem teraz. A jest to osoba, którą lubię tak, jak nigdy przedtem.

Anna Duda, matura 2020

Trójka…  Dostałam się do tej szkoły w 2017 roku, do której składałam podanie, jako do szkoły pierwszego wyboru. Można więc powiedzieć, że była takim moim malutkim marzeniem. Praktycznie nikogo z niej nie znałam i czułam się bardzo niepewnie stojąc 4 września 2017 roku na rozpoczęciu szkoły. Pierwsze dni, zapamiętałam jako te, w których bardzo się gubiłam, ale również nieustannie szukałam. Nie chodzi mi tu tylko o błądzenie po szkolnych korytarzach, w celu zlokalizowania sali lekcyjnej, tylko o szukanie samej siebie. Nie miałam pojęcia czy moja osobowość i charakter bycia (który myślę że jest hmmm… nietuzinkowy) będzie odpowiedni dla moich kolegów i koleżanek, ze szkolnych ławek. Zdecydowanie był. Sama wciąż nie mogę uwierzyć jak to się stało, że poznałam tak wyjątkowych ludzi. Z niektórymi, stworzyliśmy rodzinę – naprawdę tak się traktujemy! To niesamowicie ważny czynnik, który sprawił że pokochałam Trójeczkę. Jeżeli mowa już o kochaniu – to w tej szkole odnalazłam wiele zamiłowania nauczycieli do swojej pracy. Na zawsze zapamiętam Pana Antoniego Downara! Jako iż, byłam w klasie o profilu matematycznym z rozszerzoną matematyką, geografią i angielskim, jak można się domyśleć, historia nie była moim konikiem. Było bardzo trudno na tych lekcjach historii, ale nie ujmowało to na ciekawym sposobie prowadzenia tych lekcji, na wyjątkowo śmiesznych żartach Pana profesora! Moją wychowawczynią była Pani Agnieszka Nowak. Uczyła nas matematyki. Nigdy w swojej dwunastoletniej karierze ucznia, nie spotkałam tak cudownego nauczyciela, który stoi murem za swoimi uczniami i dba o nich, jak o własne dzieci. Nasze lekcje były takie ….. ciepłe! Jednocześnie zabawne i nie przepełnione niepotrzebną presją, a co ważniejsze rutyną. Nigdy tak nie pokochałam matematyki, za co jestem ogromnie wdzięczna Pani profesor. W pierwszej klasie zostałam członkiem Samorządu Uczniowskiego. To otworzyło mi najwięcej dróg i możliwości. Bardzo się „wkręciłam” w działanie na rzecz szkoły. W drugiej klasie wraz z Jakubem Podoleckim, udało nam się podjąć współpracę z fundacją Allin, która wspiera naszą szkołę. Byłam i jestem z tego naprawdę dumna…
Moi znajomi uważają , że „wsiąkłam” w tą szkołę i zapuściłam w niej swoje korzenie. Też tak uważam, ponieważ swoje początki w przyszłej karierze zawdzięczam w dużym stopniu – Trójce. Dzięki członkostwie w SU mogłam się dalej rozwijać. Pamiętam, kiedy Pani Agata Adamska, na początku drugiej klasy zaproponowała mi, abym organizowała Festiwal Kultury Szkolnej. Od razu się zgodziłam! Ze śmiechem wspominam jej słowa „Ale Noemi, tak bez dłuższego zastanowienia się zgadzasz?! Wiesz ile to jest pracy…”na co ja odpowiedziałam „Nie ma się co zastanawiać damy radę”. Nie żałuję tego co wtedy powiedziałam, bo myślę że przez te dwa lata, naprawdę daliśmy radę. W drugiej klasie pomagałam Oli Markowskiej w zarządzaniu całym zapleczem organizacji FeKuSz-u, dużo się od niej nauczyłam. Prawdziwe schody zaczęły się w trzeciej klasie – masa nowego materiału, która piętrzyła się z dnia na dzień, ciągle wypowiadane słowo „‚matura” przez nauczycieli, a do tego wszystkiego był FeKuSz, a to ja w tym roku byłam Olą Markowską i nie było już kogoś kto za mnie coś zrobi… Nie będę ukrywać, że naprawdę było bardzo ciężko. Jednak w tych trudnych chwilach, niesamowicie pomagała mi, o rok młodsza Martyna Caba, z którą się zaprzyjaźniłyśmy i przyjaźnimy do teraz. Zawsze była gotowa i robiła wszystko najlepiej na świecie. Był ktoś jeszcze, kto można powiedzieć, że stał się Naszym prywatnym Aniołem – Pani Agata Adamska. Bardzo często przychodziłam do niej z głową skierowaną ku ziemi, załamana i bez sił. Ona zawsze wiedziała co robić i jak naprowadzić mnie na dobre tory. Bardzo dużo czasu, poświęcaliśmy na zorganizowanie tego wydarzenia, które było naprawdę ogromnym wyzwaniem. Jednakże udało Nam się i to najważniejsze. Jestem ogromnie wdzięczna Pani Adamskiej, za możliwość tworzenia tego jakże, trójkowego wydarzenia. Dostałam wiele lekcji i nauczyłam się trochę o życiu. Wiem, że jest ono niezwykle zwariowane, jednak z odpowiednimi ludźmi po swojej stronie, można zdobywać świat!
À propos pozytywów płynących z tworzenia tego wydarzenia, muszę wspomnieć o tym, że odkryłam to, czym chcę się zajmować w przyszłości. Jest to niesamowicie ważny benefit i kolejna rzecz za którą jestem wdzięczna mojemu liceum! Trójka to szkoła, w której jeżeli tylko się chcę coś osiągnąć to z pewnością, przy odrobinie ciężkiej pracy, się to uda. Nie chodzi w niej tylko o dobre oceny ( na których z perspektywy czasu uważam, że za bardzo mi zależało), czy o po prostu naukę. Chodzi o coś więcej – to jakim człowiekiem się jest i jak wielkie marzenia się ma! Nie mam najmniejszych wątpliwości, że naprawdę każdy uczeń Trzeciego Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie, jest w stanie osiągnąć wielkie rzeczy. Wystarczy tylko uwierzyć w siebie !

Noemi Zjawiony, matura 2020

W tym roku mija już drugi rok mojego wyjścia z murów Trójki. Drugi rok wspominek za szkołą, za ludźmi, których tam spotkałem, oraz za gronem nauczycielskim (też ludzie, nie potwory!) Podczas mojego trzyletniego pobytu w murach szkoły przeżyłem chyba najlepsze lata podczas mojej edukacji – sporo śmiechu, zabawnych sytuacji, przyjaźni, a także udało mi się coś ze szkoły wynieść. I nie, nie były to kable z sali informatycznej, a wspaniałe wartości… Z wieloma osobami z klasy, czy z klas równoległych rozmawiam i spotykam się na co dzień – to wspaniali ludzie. Dalej mamy świetny ubaw i żartujemy ze starych czasów, jakie to akcje odwalaliśmy. Gdyby nie grono nauczycielskie, które nauczyło mnie wiele, prawdopodobnie matury nie zdałbym tak dobrze. To również wspaniali ludzie, z którymi można normalnie porozmawiać, pożartować, a w trudnych chwilach pomogą i doradzą. Czy mam jakieś złe wspomnienia? Na pewno, ale nie warto ich pamiętać.    

Kuba Mądrzywołek, matura 2018

Ciepło wspominam Trójkę. Jest wielu nauczycieli, których szczerze podziwiam. Pani Nowak, która już tylko kiwała głową na nas, zajadających się kanapkami i zachodzących ze śmiechu i rozpaczy po czterech godzinach rozszerzenia z matematyki tego dnia. Pani Ryszawy, która ogarniała te wszystkie przedstawienia i jasełka, biegała między piętrami z torbami pełnymi książek i kserówek. Torba z napisem “z matematyki to ja najbardziej lubię procenty” zapadła mi w pamięć, było w tym coś z “humana”. Pani Janczur, która namawiała nas do debat. Pan Downar. Ojej, Pan Downar… Żarty opowiadane ze stoickim spokojem. “Wiecie państwo, że Solon wymyślił makrelę? Patrzę ostatnio w markecie, na półce z konserwami czytam – makrela s o l o n a.” Albo nasza żywa radość kiedy raz usłyszeliśmy “w sklepie z kartkówkami zabrakło kartkówek, więc mają państwo dzisiaj szczęście”. Pani Doris, Królowa Złota, która co rano raczyła swoim “Dzień doobryy”, ale spróbuj dziadu nie przebrać butów w zimie… A wiecie kto korzystał z usług dilerskich? Ale to nie tak jak się wydaje, naprawdę. Pani Adamska ma tablicę z wydrukowanymi memami. Miałam w tym swój udział, ale mam nadzieję, że przyszłe roczniki dorzucą coś od siebie. (A meme a day keeps the doctor away.) Ale Trójka to nie tylko nauczyciele czy pracownicy szkoły. To także uczniowie, a ja miałam okazję uczyć się ze świetnymi osobami. Utalentowani w tańcu, śpiewie, sztuce czy nauce. Byli i tacy mega aktywni, co nie chodzili na część lekcji, bo FeKuSz albo debaty. Wygadani, często nie do przegadania. Z dystansem do siebie i otoczenia, z poczuciem humoru i charyzmą. Zdarza mi się zabłąkiwać z powrotem w mury tej szkoły. Wracają wspomnienia, no i jest frajda w tym, żeby przyjść i powiedzieć o swoich sukcesach ludziom, którzy wpakowali w Ciebie tyle czasu i poświęcenia. Robią dobrą robotę, niech o tym wiedzą. Bez nich to by nie było tak samo. Ciepło wspominam Trójkę

Kasia Kuźniarowska, matura 2018

Uczęszczałem do 3 szkół – podstawowej, gimnazjum i liceum. 2 z nich skończyłem, jak można się domyślić liceum do nich nie należy. Wszystkie szkoły wspominam bardzo dobrze, w każdej odkryłem cząstkę siebie, ale chyba najlepiej wspominam liceum, czyli III LO w Krakowie. Oprócz takich oczywistości jak to, że posiada ona w większości wspaniałych nauczycieli, że jest bardzo przyjazną szkołą, chciałbym wspomnieć o jednej rzeczy. W 2 liceum zrobiłem film na Fekusz, który jest wspaniałym trójkowym wydarzeniem. Miesiąc później nakręciłem film na inny konkurs, ale nagrałem go w szkole – trójka dała mi możliwość wykorzystania jednej z sal jako scenografii i dała mi temat na film, inna super rzecz w tej szkole – debaty oksfordzkie. Po tamtych 2 filmach zaczęłam poznawać co chcę robić w życiu, pasja, która się wtedy zrodziła zaczęła coraz bardziej odciskać piętno na mojej edukacji i frekwencji w szkole. Nauczyciele jednak umożliwili mi dokończenie 2 klasy z nadzieją, że po wakacjach w klasie maturalnej wrócę do nauki. Nie stało się to jednak, poszedłem za pasją i teraz zakładam firmę robiącą filmy na zlecenie. Mimo, że szkoły nie skończyłem, czuję się dalej jej częścią, niemal jak absolwent, a to dzięki wspaniałej atmosferze, która w szkole panuje i przyjaznym nauczycielom. W tej szkole uczy też najlepszy nauczyciel jakiego w życiu spotkałem, a jeszcze lepszy wychowawca – pani Małgorzata Janczur, na której lekcjach nigdy się nie nudziłem i która zawsze we mnie wierzyła. Chciałbym również wspomnieć o równie świetnym nauczycielu – pani Agacie Adamskiej                                                                                                  

  Krystian Mleczko

Przyjemnie wspominam Trójeczkę, mimo że pamięć do minionego życia powszedniego mam koślawą, dlatego opisywana tu perspektywa może wydać się bardziej patchworkiem różnych epizodów zdarzeń, niż spójną całością. Pomyślałam, że opiszę tęsknoty, bo tęsknię na przykład za widokiem Pani Dorotki w głównym wejściu, woźnej nad woźnymi, królowej, której surowy wzrok przeszywał duszę (za nieprzebrane buty zimą!), a innym razem serdeczny uśmiech na dzień dobry o 7:30 dodawał otuchy i chęci do życia. Miło wspominam lekcje historii i żarciki profesora, czy dodatkowe zajęcia z matematyki (nazywało się to „pogotowie matematyczne” i przysięgam ta nazwa nadal mnie śmieszy, bo jest bardzo adekwatna). Pamiętam wyścigi na długiej przerwie do sklepiku, żeby nie utknąć na 20 min w kolejce. Pamiętam też tłumy ludzi na korytarzach i jak na schodach, między pierwszym a drugim piętrem dostawałam po twarzy listkami z ustawionych tam paprotek, kiedy próbowałam poruszać się w tej ludzkiej dżungli. Nie mogę nie wspomnieć o ukochanym Fekuszu, w którym najpierw brałam czynny udział, a teraz występuję w roli widza. To były czasy… te potajemne próby do wystawianych przedstawień w starej sali gimnastycznej, czy szatni. A przy okazji bonusowa męka nauczycieli WF-u, którzy mieli to nieszczęście mieć pokój nauczycielski blisko miejsca naszych spotkań i musieli raz po raz wysłuchiwać jęków ćwiczonych piosenek. Nie wiem dlaczego, ale cieszę się, że pamiętam z okresu liceum właśnie takie historie, cała wiedza zdobywana przy okazji to raczej efekt uboczny. Jestem też wdzięczna nauczycielom, że nie „upupiali” nas uczniów, jakby to ujął Gombrowicz. Dzięki temu balansowaliśmy na cienkiej linii dzieciństwa i dorosłości, obchodząc się bez niepotrzebnych upokorzeń, ale również z nałożoną odpowiedzialnością. Myślę, że ta szkoła mogłaby by być jak każda inna, gdyby nie odrobina własnej inicjatywy oraz otoczenie fajnych ludzi (zarówno uczniów jak i nauczycieli:)                                                       

Zosia Stachak, matura  2018

Kiedy myślę o trójce, to pierwsza myśl jaka pojawia się w mojej głowie to wspomnienia związane z byciem w samorządzie. Bycie członkiem przez rok było chyba jedną z najlepszych rzeczy, która spotkała mnie w liceum, a przy tym też sporo nauczyła. Przyczyniła się do tego najlepsza opiekunka samorządu, której pomysły czasami były bardziej szalone od naszych. Zawsze nas wspierała i stała za nami murem jak i za naszymi pomysłami – a mowa oczywiście o Pani Agacie Adamskiej. Teraz mogę przyznać, że bardzo cenię ją zarówno jako nauczycielkę jak i wspaniałą osobę, jednak nie zawsze tak było. Jak to czasem bywa – początki są trudne, było tak również u mnie z lekcjami języka angielskiego, który był prowadzany przez panią Agatę. W skrócie, to po pierwszej klasie chciałam się przepisywać do innej grupy językowej, z powodu stylu w jaki były prowadzone lekcje i usposobienia Pani Adamskiej, Uważam, że stylu bycia niektórych ludzi trzeba się nauczyć i albo się ich nienawidzi albo kocha. I właśnie tak było w moim przypadku. Od tych negatywnych emocji do zdecydowanie pozytywnych. Nie znam drugiej takiej osoby, z takimi pomysłami, charakterem, poczuciem humoru, a także z tym czymś w sobie, co sprawiało, że w otoczeniu Pani Agaty nie dało się być smutnym, ponieważ tak zarażała swoją pozytywną energią.  Dzięki niej mogliśmy w pełni realizować nasze pomysły i nasze akcje samorządowe. Od tych mniejszych jak dzień gofra czy rozdawanie pudełek pełnych ciastek na mikołajki, aż po te największe jak wielką bitwę sportową z XIII liceum, która moim zdaniem zdecydowanie przeszła do historii tej szkoły i mam nadzieję, że będzie kontynuowana jak najdłużej. Wydaje mi się, że jako samorząd daliśmy radę, i ruszyliśmy tą szkołę do działania- a  to co się działo w samorządówce to nasze :D. Jednak samorząd nie byłby taki wyjątkowy gdyby nie ludzie, z jakimi miałam przyjemność się w nim znajdować. To był trochę taki perfect match. Z niektórymi przyjaźniłam  się już od dawna, a z innymi właśnie dzięki samorządowi, te znajomości przeszły na wyższy poziom i zostały ze mną aż do dzisiaj. Ale szkoła to nie był tylko  samorząd, bo i inni cudowni nauczyciele, dzięki którym na lekcje szłam, co dziwne z przyjemnością – no chyba, że były od 7:30, to już z trochę mniejszą. Zdecydowanie najlepiej zapamiętałam lekcje matematyki z cudowną Panią Agnieszką Nowak. Nie dość, że przekazywała nam ogrom wiedzy, to atmosfera zawsze była bardzo przyjemna i wesoła – czasami może nawet za bardzo. Wielu nauczycieli wspominam z ogromnym sentymentem i uśmiechem na ustach, bo to grono pedagogiczne jest grupą naprawdę wspaniałych i wartościowych ludzi, którzy chcą jak najwięcej przekazać swoim uczniom.
Dzięki trójce, rozwinęłam nie tylko swoją wiedzę, ale także znalazłam swoje hobby jakim stała się fotografia. I tu znowu pojawia Pani Adamska, która razem ze mną i innymi koleżankami uczęszczała na kółko fotograficzne. A kółko było wyjątkowe – bo jedyne na jakie chodziłam. Nauczyło mnie wiele, ale co najważniejsze zaszczepiło pasje do robienia zdjęć i narodziło nowe znajomości. No ale czymże byłaby Trójka bez tych wszystkich ludzi, przyjaciół z którymi przerwy mijały zdecydowanie za szybko i z którymi to czas w trakcie lekcji leciał w tak samo zawrotnym tempie – wtedy gdy się gadało z sąsiadem z ławki, zamiast słuchać nauczycieli. Nie obyło się także bez konfliktów i dram między rówieśnikami, dzięki czemu mogę powiedzieć, że czas popełnienia nastoletnich błędów był zdecydowanie owocny. Bywało lepiej, bywało także gorzej, ale gdy będę myśleć o tej szkole to pierwsze co będzie przychodzić mi do głowy to zdecydowanie jeden z najlepszych okresów w moim życiu. Mnóstwo radości, szczęścia ale także ogromny sentyment do tego co było czyli m. in. akcje organizowane przez szkołę, które angażowały wszystkich do działania. Tu nie można zapomnieć o Fekuszu, który z roku na rok, jest największym wydarzeniem szkolnym. Miałam też to szczęście, że poznałam go od tej strony trochę technicznej, dzięki temu, że właśnie wykonywałam podczas niego zdjęcia. Musze przyznać, że nikt chyba nie miał lepszych miejsc na widowni ode mnie. Teraz z upływem czasu mogę powiedzieć, że licealny czas skończył się za szybko i mógł trwać jednak trochę dłużej, dlatego Trójka, zawsze będzie przeze mnie wspominana jako okres najlepszych młodych lat. Czy jest to szkoła, którą mogę komuś polecić? Zdecydowanie tak i niejednokrotnie już to robiłam. Bo trójka to nie tylko szkoła, a cała społeczność, łącząca nauczycieli i uczniów, którzy razem działają by żyło się w niej jak najlepiej.

Natalia Łabuzek, matura 2018

„W moich planach nie było trafienie do Trójki, a jednak los mnie do niej pokierował, czego z perspektywy lat na pewno nie żałuję. Nie byłam piątkowym uczniem, a jedyne zajęcia, które mnie nie nudziły to wf i angielski, tam mogłam się wykazać! Muszę przyznać, że szkoła, a właściwie ludzie, których tam poznałam dały mi całkiem sporo w wykształceniu mojego obecnego charakteru jak i zainteresowań. Reprezentowanie Trójki w zawodach z siatkówki, dało mi umiejętności i większą odwagę, żeby teraz na studiach samemu organizować treningi dla innych osób w tej mojej ulubionej dyscyplinie! Dzięki czynnemu działaniu w szkolnym samorządzie nauczyłam się organizacji wydarzeń, co wykorzystuję również dziś w działalności na mojej uczelni. Samorządowi zawdzięczam też znajomość z ówczesnym przewodniczącym Łukaszem, z którym dziś pracuję, jako fotograf przy różnych imprezach organizowanych przez jego firmę. Jeśli już mowa o fotografii to na pewno warto wspomnieć o szkolnym kółku fotograficznym. Uczestnictwo w piątkowych spotkaniach uświadomiło mi jak bardzo lubię fotografować i ile przyjemności daje mi ukazywanie lub kreowanie rzeczywistości z pomocą aparatu. Zachęciło mnie to również do podjęcia nauki w Krakowskich Szkołach Artystycznych na kierunku kreatywna fotografia, nie wiem czy bez obycia ze sprzętem i praktyki, którą miałam dzięki robieniu reportaży podczas szkolnych wydarzeniach, zdecydowałabym się na ten krok. Więc, tak, dziękuję Trójko! Co do ludzi poznanych tutaj, na pewno miło wspominam moją pierwszą trójkową miłość, jak i ulubioną grupkę dziewczyn z klasy C. Również pozytywnie wracam pamięcią do nauczycieli, ale gdyby 3 lata temu ktoś mnie o nich zapytał pewnie nie powiedziałabym tego z takim entuzjazmem hahaha! Kończąc, zawsze z uśmiechem na twarzy wspominam moje liceum i zwyczajnie powiem, że było naprawdę fajnie!

Natalia Kubler, matura 2017

Myślę, że Trójka to wyjątkowe miejsce. Można pomyśleć, że jest to szkoła jak każda inna – pełna mnóstwa uczniów na korytarzach, którzy w czasie przerw przepychają się na schodach i pełna nauczycieli, którzy w jak najdokładniejszy sposób przekazują wiedzę z sylabusa. Trójka jednak jest pełna wspaniałych ludzi, którzy oprócz uczenia siebie i innych tych podstawowych rzeczy, które muszą umieć, stawiają na rozwój. A szczególnie rozwój talentów i zainteresowań. Wydaje mi się, że niejedna osoba może stwierdzić, że ta szkoła w jakimś stopniu ukształtowała ich patrzenie na świat – szczególnie jeśli chodzi o kulturę, bo jej w tym miejscu nie brakuje. W Trójce spotkałam część moich ulubionych ludzi i na pewno moich ulubionych nauczycieli. Bardzo dużo się śmiałam na korytarzach i dużo też śpiewałam. Dzięki FeKuSzowi zyskałam więcej wiary w siebie i swoje możliwości, a także bliżej poznałam osoby, które są zakochane w świecie muzyki tak samo jak ja. Bardzo cieszę się, że wybrałam tę szkołę.

Gabriela Marat, matura 2018

Myśląc Trójka, przychodzą mi do głowy same niesamowite wspomnienia. Myślę wtedy o ludziach pełnych pomysłów i zapału do ich realizowania. Myślę o tych wszystkich inicjatywach, w których udało mi się wziąć udział. Przede wszystkim jednak wspominam kadrę pedagogiczną, która prawie nigdy nie przeszkadzała w spełnianiu naszych niejednokrotnie szalonych pomysłów. Mało tego, wielu nauczycieli pomagało przy tych projektach. A czym się zajmowaliśmy? Jak tak o tym pomyśleć po latach, prawie wszystkim co Trójka oferowała. Braliśmy udział w debatach oksfordzkich oraz organizowaliśmy ich turniej na terenie szkoły (znany jako “Aurea Dicta”), graliśmy w FeKuSzowych konferansjerkach (mało tego, jedną z nich napisałem wraz z Kacprem Bylicą), przygotowaliśmy 4 przedstawienia (wśród nich legendarny “The Scapegoat”), nagraliśmy 2 filmy (ach, “Sztab”), wskrzesiliśmy ogromne kampanie wyborcze do Samorządu Uczniowskiego (niech żyje Demokratyczne Uczniowskie Plenum Ambitnych) i stworzyliśmy zupełnie nowy festiwal muzyczny (Three Music Festival). A to nawet nie jest połowa rzeczy którą zrobiliśmy w Trójce. To wszystko czym się zajmowaliśmy ukształtowało mnie i moich przyjaciół, z którymi zadaje się i “knuję” po dziś dzień. To dzięki Trójce zacząłem montować filmy i pisać scenariusze. To dzięki Trójce jestem świadomym politycznie obywatelem. To dzięki Trójce jestem tym, kim jestem. Ta szkoła oferuje dużo więcej, niż powinna. Rozwija zarówno artystycznie, jak i sportowo (choć z tym drugim mam znacznie mniejsze doświadczenie; ja i WF nigdy nie byliśmy za pan brat). Wróciłbym do Trójki, gdybym tylko mógł. Jestem dumny z tego, gdzie się wychowałem i zawsze z podniesionym czołem mówię o diamencie w koronie Nowej Huty, III Liceum im. Jana Kochanowskiego.

Bartosz Nerć, matura 2018

Witajcie! Co prawda od niedawna, ale jednak jestem już absolwentem “Trójki”. Wiele czasu można by było poświęcić na wspominanie wszystkich magicznych chwil, które przeżyłem podczas ostatnich 3 lat. Nawet samą drogę do szkoły wspominam bardzo dobrze, gdy wchodziłem do szkoły słuchając optymistycznych utworów, które idealnie pasują do trójkowych klimatów. Wspaniali nauczyciele i koledzy zawsze byli blisko i oferowali wsparcie, ktoś może pomyśleć, że to tylko puste słowa, ale naprawdę przez ten czas poznałem wiele osób, z którymi nigdy nie chciałbym się żegnać. 3 lata w “Trójce” to zdecydowanie za mało jeśli ktoś może sobie wyobrazić, a przede wszystkim poznać tak wspaniałe miejsce. Często człowiek docenia to co miał, dopiero, gdy to straci. Choć czasami pojawiały się momenty słabości i zwątpienia jak na kązdym etapie życia każdego człowieka, to teraz jako absolwent jestem w 100% pewien, że były one zbędne, gdyż każdy następny dzień przynosił nowe cudowne wspomnienia. Z pojedynczych wydarzeń najlepiej wspominam Świętą Wojnę 2020. Takie emocje jakie nam towarzyszyły niejednokrotnie ciężko odczuć podczas najważniejszych meczów ulubionej drużyny. Doping całej szkoły, świetne widowisko na cudownej hali sportowej, radosny szum w głowie – to wszystko uświadomiło mi wtedy, że jesteśmy jedną wielką “Trójkową” rodziną. Był to cudowny czas i wywarł ogromny wpływ na mnie, nie zapomnę go nigdy.

Bartosz Łukasiak, matura 2020

Cześć, jako absolwentka Trójki chciałabym Wam co nieco powiedzieć o tej szkole. Przede wszystkim wydaje mi się, że lata spędzone w jej murach zawsze będę wspominać z uśmiechem na twarzy. Można tu trafić na wspaniałych ludzi, w tym na nauczycieli, którzy potrafią sprawdzić, że siedzenie w szkole staje się przyjemne, a lekcje zabawne i naprawdę dużo można z nich wynieść. Wszyscy żyją tu ze sobą w zgodzie i dzięki temu nie ma problemu z organizacją różnych wydarzeń, w których uczestnictwo to czysta przyjemność. Najbardziej utkwiły mi w pamięci Święte Wojny, których klimat jest nie do opisania. Poza tym w Trójce jest ogromna możliwość rozwoju w dziedzinie, która was interesuje, u mnie na przykład był to sport, a dokładniej siatkówka, ale każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Przez 3 lata nauki w Trójce stała się ona moim drugim domem, szczególnie przez pyszne jedzenie ze sklepiku, w którym bywałam praktycznie codziennie. Atmosfera jest wspaniała i mogę zagwarantować, że każdy się tu odnajdzie, bo nauczycielom i pedagogom zależy, żeby wszyscy czuli się dobrze. Szczególnie miło będę wspominała moją wychowawczynię Panią Profesor Iwonę Żelazny, która jak nikt inny dbała, by nasza klasa była zgrana i pomagała nam z każdym, nawet najmniejszym problemem. Z czystym sumieniem mogę każdemu polecić Trójkę i mam nadzieję, że przyszli absolwenci będą ją wspominali tak samo miło jak ja   

Agnieszka Banasik, matura 2020

Cześć, jestem absolwentem Trójki. Myślę, że najbardziej miarodajną opinią o szkole, do której się uczęszczało jest odpowiedzenie na pytanie czy poszłoby się do niej drugi raz. Ja z czystym sumieniem mogę odpowiedzieć, że tak. Według mnie tym to,  co wyróżnia Trójkę to są inicjatywy uczniowskie i atmosfera w niej panująca. Samorząd w latach 2018-2020 doskonale pokazał, że można zorganizować praktycznie wszystko, wystarczy tylko chcieć. Wydarzenia takie jak Fekusz, Święta Wojna czy obchodzenie różnych świąt wspólnie na hali zapadają w pamięć i powodują, że społeczność szkolna staje się bardziej zżyta. Dzięki temu, między innymi, właśnie czuć tą wspomnianą przeze mnie wyżej atmosferę na korytarzach Trójki. Teraz trochę z innej beczki, to właśnie tutaj znajduje się jedna z najładniejszych i najlepiej wyposażonych szkolnych hal widowiskowo-sportowych w Krakowie (z całą pewnością), a może i w Małopolsce. My natomiast, jako uczniowie, mamy przywilej korzystania z niej podczas lekcji wf-u. W Trójce, jeśli jesteś ambitny, dostajesz szansę zrealizowania siebie w postaci dobrze zdanej matury, wykazania się umiejętnościami sportowymi, wiedzą czy też zdolnościami debatanckimi. Kończąc, chciałbym tylko dodać, że nie wyobrażam sobie przeżycia lat licealnych w murach innej szkoły niż ta. Powodzenia w wyborze  

Mateusz, matura 2020

Od małego jestem związana z muzyką, jednak nie miałam zbytnio możliwości wystąpić na prawdziwej scenie. W “Trójce” stało się to możliwe. Ta szkoła umożliwiła mi to, pomagając również pokonać swoje słabości np. duży stres przed wystąpieniami publicznymi. FEKUSZ to najlepsza inicjatywa z jaką się spotkałam. Dostałam szansę zaśpiewania na prawdziwej scenie. Występ zawsze był niesamowity. Wychodziłam na scenę, śpiewając widziałam Panią Adamską robiącą zdjęcia i posyłającą uśmiech. Nie powiem, zawsze to podnosiło na duchu. Pamiętam też salę w której zawsze czekaliśmy na swoją kolej. To tam ze swoimi znajomymi próbowaliśmy rozładować stres, po przez wygłupy czy wspólne śpiewanie. Będąc teraz ponownie w 3 gimnazjum, bezsprzecznie wybrałabym III LO.

Klaudia Doniec, matura 2019


Wspomnienia z Trójki – Krzysztof Zięba

Lata spędzone w Trójce chyba zawsze będę uważał za jedne z najciekawszych, najbardziej pouczających, zwyczajnie najlepszych w moim życiu. Gdybym miał określić III LO jednym słowem pewnie była by to „pasja”. Nigdzie indziej tyle jej nie doświadczyłem. Ludzie których tam spotkałem zarazili mnie całego pasją. Pasją do sztuki, pasją do działania, pasją do pomocy, a czasami nawet, co zabawne,  pasją do nauki. Gdy Pani Adamska poprosiła mnie o napisanie tego tekstu długo myślałem od czego zacząć. Doszedłem do wniosku, że chyba najlepiej… od początku.

FEKUSZ I PRZEDSTAWIENIA

Podczas próby do Jasełek. Od lewej: Ja, Krzysztof Chmiest, Pani Monika Ryszawy

            Początkiem była Pani Monika Ryszawy która była wychowawczynią mojej klasy. Była osobą w tej szkole która bez wątpienia wywarła na mnie największy wpływ. To ona popchnęła naszą klasę, a więc też mnie, w stronę Fekuszu, organizowała wszelakie przedstawienia w których prawie wszystkich siłą rzeczy brałem udział, zaczynając od jasełek (moje ulubione zdjęcie z panią Ryszawy obok), przez przedstawienia których nie pamiętam (oprócz kilku kiczowatych ruchów w rytm muzyki) albo nie chcę pamiętać, po przedstawienie z okazji 110-lecia szkoły (zdjęcie obok poniżej) które zdecydowanie chcę pamiętać. Przedstawienie z okazji 110-lecia szkoły to było naprawdę magiczne wydarzenie zarówno dla nas, wykonawców, oraz z tego co  i dla publiczności, do dzisiaj czuję ciarki na plecach kiedy wspominam jego fragmenty. Ci którzy mnie znają wiedzą, że jestem skromny, więc pozwolę sobie tylko powiedzieć, że moje wykonanie a capella „Murów” Jacka Kaczmarskiego z Mateuszem Hajdukiem w refrenie oraz chórem pozostałych aktorów, wyszło oszałamiająco. Jeżeli chodzi o Fekusz to moja niesamowita klasa sprawiła, że udało nam się w pierwszej klasie wystawić naprawdę dość dobre przedstawienie. Później już nie było aż tak dobrze bo trafił nam się gorszy, albo zwyczajnie bardziej wymagający scenariusz którego co gorsza podjąłem się „ulepszenia”, ale też nie było tragedii (chyba).

Mateusz Hajduk z lewej (tam gdzie jest ciemno), z prawej ja (tam gdzie jest jasno)

Będąc przy Fekuszu nie można zapomnieć o Pani Agacie Adamskiej która to przekonała mnie, że powinienem śpiewać (wprawdzie w trzeciej klasie na nominacjach do Fekuszu przekonywała mnie, że lepiej jednak nie, szczególnie przy moim wykonaniu „Love me tender” Elvisa Presleya, ale już było za późno). A więc zaśpiewałem „What a Wonderful World” Louisa Amstronga i wyszło dobrze (tak naprawdę to genialnie, zapraszam na priv na Facebooku, wyślę nagranie, chwalę się każdemu). Potem dalej śpiewałem, m.in. „Everybody Loves Somebody” Deana Martina oraz kilka innych i śmiało mogę powiedzieć, że te momenty w których byłem na scenie czy to na Fekuszu czy to podczas przedstawień to były najbardziej magiczne momenty mojego życia.

Ja śpiewający „Everybody Loves Somebody” Dean Martina

Debaty oksfordzkie i Samorząd

Jakby tego było mało, to dzięki tej szkole pod koniec pierwszej klasy poznałem debaty oksfordzkie. Do dzisiaj pamiętam moją pierwszą mowę na pierwszej debacie podczas której stres prawie odebrał mi mowę i skończyłem mówić po 1,5 minuty panicznego zerkania na moje notatki z moim niezbyt czytelnym pismem, chociaż debatowaliśmy przed niepełną salą lekcyjną ludzi. Tego samego dnia kilka godzin później na dużej hali sportowej wspólnie z moją drużyną (Roksana Caba, Kasia Kuźniarowska, Ida Matusik) już debatowaliśmy w finale, który co prawda przegraliśmy z boysbandem w czerwonych krawatach (Piotr Smoleń, Bartosz Nerć, Bartosz Bizański, Michał Marzec, pozdrawiam serdecznie), ale udało mi się już powiedzieć spokojnie mowę i nawet z tego co widzę na zdjęciach, zadać jakieś pytanie, a to sprawiło, że już na dobre zostałem w debatach. Później już wszystko się potoczyło lawinowo, Mistrzostwa Polski Debat Oksfordzkich (chyba doszliśmy do ćwierćfinałów, ale proszę o wyśmianie człowieka który nas sędziował, który uważał, że Prezydenta Polski można sądzić w Sądzie Powszechnym), debaty w IPN (debatowanie w Sejmie było kolejnym ciekawym przeżyciem), Szkoła Debat w Krakowie itd.

Ja zadający zabójczo dobre pytanie Bartkowi Nerciowi

Od debat natomiast gładko możemy przejść do Samorządu w którym się znalazłem nie do końca celowo, a również dzięki debatom. Osobą której głownie zawdzięczałem urząd Przewodniczącego Szkoły jest Gabriela Marat, a było to tak, że Gabrysia spytała się czy jak mi zbierze podpisy to czy wystartuje na przewodniczącego, odpowiedziałem, że oczywiście. No i co mogę powiedzieć, zebrała. Ja natomiast kilka dni później w pociągu w drodze do Poznania na Mistrzostwa Debat Oksfordzkich podzieliłem się tą wieścią z Tomaszem Matlęgą, który ofiarnie postanowił mi pomóc i nagraliśmy kilka spotów, które całkiem nieźle wyszły (dzięki Tomaszowi oczywiście, pozdrawiam serdecznie), a co za tym idzie wygrałem (Krzysztof Zięba – Twój Przewodniczący na Facebooku, spoty nadal są xD).

Od lewej od góry: Sandra Lewkowicz, Anna Morawska, Ola Dulewicz, Aleksandra Markowska, Asia Nowak. Na dole od lewej: Piotr Smoleń, Ja, Wojtek Kura. Zdjęcie wcale długo nie trwało, a Ola nie była ciężka.

Moje „rządy” raczej nie były złe (xD). Udało się coś rozruszać nasze media społecznościowe, stworzyć grupy roczników i szkolne, zorganizować kilka ciekawych wydarzeń, w tym też internetową szkolną giełdę podręczników we współpracy z Piotrem Załęskim i Matuszem Gurbielem co nie było łatwą rzeczą. Najlepiej zapamiętałem organizację „Nocy Filmowych” (Tak! Były aż dwie!), podczas, których miałem pierwsze doświadczenia z odpowiedzialnością za wpisy na mediach społecznościowych (mały fakapik – pisownia fonetyczna w celu obejścia cenzury), ale też świetnie się bawiłem i mam nadzieję że uczestnicy również.

Zakończenie

Zostały do opowiedzenia już chyba tylko historie przyjaźni, miłości i przygód. Ale to już zostawię dla siebie. Każdy w tej szkole tworzy własną historię, przeżywa swoje przygody, tworzy własne przyjaźnie i przechodzi przez pierwsze miłości. I to jest w tym miejscu chyba najpiękniejsze w tym miejsc, że to wszystko się tu dzieje.

Zakończenie klas trzecich.

Na koniec chciałbym podziękować: Pani Agacie Adamskiej, za cierpliwość w samorządzie i krytykę oraz wsparcie artystyczne. Pani Iwonie Serwińska-Korejba za bycie aniołem w ludzkiej postaci, dzięki której do dzisiaj umiem powiedzieć po francusku ile mam lat i zdałem liceum (Je vingt et un ans – mam nadzieję, że dobrze). Panu Antoniemu Downarowi, za bycie ostoją spokoju i dostojeństwa oraz za pomoc wiedzą historyczną w debatach. Pani Dyrektor Marcie Łój za wsparcie i wyrozumiałość w przedsięwzięciach samorządu (oraz za zwrot Ijusta w pierwszej klasie xd). Pani Agnieszce Nowak za przekazywaną pasję do matematyki (gdyby tylko nie ta będąca nieporozumieniem matura rozszerzona…). Królowej, za stanie na straży porządku szkolnego i pomoc w poczynaniach samorządowych. Pani Małgorzacie Janczur za ogromne zaangażowanie w kółko debat, wspólne wyjazdy debatanckie i mnóstwo wsparcia, pasji oraz wyrozumiałości. Wszystkim kolegom i koleżankom którzy wnieśli coś dobrego do tej szkoły i naszego życia oraz razem ze mną przeżywali ten wspaniały czas. Oraz na koniec Pani Monice Ryszawy za niesamowite zaangażowanie, pasję oraz ogromne umiejętności w nauczaniu języka polskiego, za bycie osobą, która jest dla mnie esencją i duchem tej szkoły oraz zawodu nauczyciela, bez której prawdopodobnie nie wydarzyłaby się dla mnie większość rzeczy które tutaj opisałem. DZIĘKUJĘ.

Krzysztof Zięba, matura 2018


Okres spędzony w tym liceum był dla mnie niezwykle ważny, ogromne na mnie wpłyną. Zacząłem rozwijać się kulturowo, poznawałem i analizowałem wiele tekstów literackich. Zajęcia z języka polskiego z Panią Marzeną Gałuszką rozbudziły mój głód w poszukiwaniu wiedzy i dążeniu do samo uświadomienia. Trójka była dla mnie krokiem milowy w odkrywaniu artystycznej duszy. Dawała w tym zakresie ogromne możliwości po przez Fekusz-e. Na nich mogłem pokazać się, swoje możliwości czy to w konferansjerce czy w spektaklach, filmach. Było to niesamowite doświadczenie kiedy razem z Bartoszem Nerciem, Mateuszem Hajdukiem czy Piotrem Smoleniem tworzyło się filmy. Mimo że amatorskie to robione z ogromną pasją. Nie mogę zapomnieć o atmosferze jaka panuje w te szkole, wiele wydarzeń jest tworzony z inicjatywy uczniów. Jest wiele imprez sportowo-kulturalnych. Każdy może znaleźć coś dla siebie. Ta szkoła jest wiecznie żywa i aktywna, a to za sprawą środowiska uczniów i pedagogów, którzy są pomocni i otwarci na nowe możliwości. Uważam że trzy lata spędzone w tej szkole były dla mnie znaczące w artystycznej drodze jaką wybrałem. Nigdy nie będę żałował wyboru tego liceum

Kacper Bylica, matura 2018

Czas liceum to jedne z najlepszych lat mojego życia. Jakkolwiek przerysowanie brzmieć mogą te słowa, całkowicie się pod nimi podpisuję jeśli chodzi o moją szkołę średnią- III LO w Krakowie. W murach Trójki poznałem fantastycznych ludzi, z którymi znam się do dziś, w tym także moją narzeczoną. Wspomnienia ze szkoły to jedne z najlepszych jakie mam i chociaż mówią, że z reguły pamiętamy właśnie te najprzyjemniejsze chwile, a trudne odsuwamy od siebie, to gdybym nawet pamiętał o nielicznych gorszych momentach, to na pewno utonęły by szybko w morzu tych szczęśliwych. Autorami tego są nie tylko obecni przyjaciele i znajomi, ale i niesamowici nauczyciele (znowu brzmi jak mocna klisza, ale co zrobić jeśli tak po prostu jest). Dla mnie już niestety byli, ale dla wielu nadal są i będą po prostu fantastycznymi ludźmi i skutecznymi pedagogami. Niektórzy z nich, co hojniejsi w zwolnienia, dawali nam czas na własne “pozalekcyjne” aktywności, bo widzieli w nas potencjał, a jeśli nie to, to czystą pasję na przykład do teatru, którym ja z kilkoma kolegami bawiłem się na festiwalu kultury szkolnej (FeKusz). To właśnie Trójka dała mi okazję do tego, żeby wyreżyserować dwa autorskie scenariusze z moim przyjacielem; Pieśń o Rola(n)dzie, oraz The Scapegoat i interpretację Hamleta. Udzielaliśmy się też w szkolnym samorządzie, który po dziś dzień stanowi prężnie działające forum uczniowskiej aktywności, ale przede wszystkim w Trójce najzwyczajniej w świecie robiłem to co się robi w szkole z przyjaciółmi- świetnie się bawiłem. Na lekcjach i poza nimi.

Piotr Smoleń, matura 2018

Moje wspomnienie III LO? Nie wiem od czego powinnam zacząć…Pierwsze dni w liceum były ciężkie dla każdego z nas. Wiele osób trzymało się w grupkach, które powstały za czasów gimnazjów i nie otwierało się na innych, lecz z czasem się to zmieniło. Poznałam w Trójce niesamowite osoby, które sprawiły, że przychodziłam do szkoły z uśmiechem…nawet, gdy mieliśmy wiele kartkówek i sprawdzianów do napisania! Nauczyciele, pomimo tego, że byli bardzo wymagający, sprawili, że czułam się tak dobrze przygotowana do matury. Nie byli dla mnie tylko osobami, które nauczały, ale również świetnymi pedagogami z którymi mogłam porozmawiać o swoich problemach. Bardzo się docenia takie czyny z ich strony. Świetne w moim Liceum było to, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie, by rozwijać swoje pasje. Moim ulubionym wydarzeniem był FeKuSz, gdyż sama posiadam zainteresowania w kierunku artystycznym. Również przyznam, że uwielbiałam oglądać rozgrywki sportowe takie jak Świętą Wojnę czy Turnieje Mikołajkowe, gdyż zawsze na trybunach panowała wspaniała atmosfera i każdy z nas, uczniów, ale i nauczycieli (nie tylko wychowania fizycznego!) angażował się w dopingowanie graczy. Takie wydarzenia jednoczyły całą społeczność szkolną. Sprawiło to, że były to niesamowite 3 lata, które będę świetnie wspominać oraz serdecznie polecać III LO. Z tego miejsca dziękuję każdej osobie, która przyczyniła się do tego, że tak cudownie wracam już wspomnieniami do czasów Liceum.  

Katarzyna Bajorek, matura 2020

Jak wspominam Trójkę w nowej hucie? Pamiętam jak pierwszy raz przekroczyłam jej próg na rozpoczęciu roku w 2016. Wielka szkoła, mnóstwo ludzi, ale już od samego początku czułam się w niej dobrze. Pani dyrektor przyjęła nas, pierwszaków bardzo ciepło i z otwartymi ramionami. Weszłam do trójki jako zwykła nastolatka, która nie wiedziała co tak naprawdę chce robić w życiu, ale przez 3 lata odkryłam siebie i robię to co kocham. Trójka daje wiele możliwości , można tutaj bez problemu połączyć naukę ze swoimi pasjami, a nauczyciele dodatkowo w tym pomagają. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie-sportowcy na pewno pokochają naszą wielką halę, lekcje wf , dodatkowe treningi przygotowujące na turnieje, czy też organizowane na niej zawody. Najlepszym uczuciem było reprezentowanie III LO na zawodach międzyszkolnych, robiłam to z dumą. Artyści na pewno odnajdą się na różnorodnych festiwalach, takich jak Three Music Festiwal oraz FEKUSZ-nasz ukochany Festiwal Kultury Szkolnej organizowany przez najcudowniejszą panią profesor Agatę Adamską. To właśnie ona dostrzegła mnie na pierwszych przesłuchaniach i doceniła moją ciężką pracę. Jestem jej ogromnie wdzięczna, bo pokochałam taniec na nowo. Miałam szansę pokazać całą siebie, moją największą pasję w teatrze przed wielką ilością ludzi-niezapomniane uczucie. Naukowcy mają ogromne możliwości do rozwoju, wyposażone sale chemiczne, biologiczne, geograficzne, fizyczne i bardzo dobrzy nauczyciele, którzy potrafią przekazać wiedzę. Sama byłam na biol-chemie i nie zmieniłabym tego profilu na żaden inny. Nie zdziwcie się tylko, gdy na każdej lekcji chemii pierwsze co usłyszycie to „na marginesie piszemy lekcja, numer i dzisiejsza data, a do odpowiedzi numer x”. Ci, którzy kochają języki też znajdą coś dla siebie. Wybór jest ogromny: angielski, hiszpański, niemiecki, rosyjski, francuski, a lekcje zawsze interesujące. Najlepsze były dni hiszpańskie, gdzie na lekcjach mogliśmy robić przekąski, dowiedzieć się o historii Hiszpanii, a nie tylko uczyć się języka. Jak w każdej szkole były także złe chwile i upadki, jednak przeważały te dobre i na tym pozostańmy. Nie żałuję wyboru trójki i gdybym mogła cofnąć się w czasie na pewno wybrałabym ją po raz kolejny. To były piękne 3 lata mojego życia!

Kamila Nechajewicz, matura 2019

Wielu ludzi mianuje czas liceum najlepszym lub najgorszym w ich życiu. Ja okresu, który spędziłam w murach Trójki, nie nazwałabym ani najlepszym, ani najgorszym, lecz niewątpliwie był on bardzo ważny. Poznałam tu ludzi zarówno takich, którzy wzbudzili we mnie pokłady podziwu, jak i takich, których pozytywnie wspominać nie zamierzam – i mowa tu nie tylko o uczniach. Zrozumiałam natomiast, że atmosferę szkoły tworzą właśnie ludzie i raczej nie można przewidzieć, na jakich się trafi, to zawsze ekscytująca i przerażająca niewiadoma. Ponadto odkryłam, że nie zawsze obrany pierwotnie cel jest tym ostatecznym, ale także znalazłam w sobie siłę, by zmierzyć się z niektórymi wyzwaniami, które stawiają przede mną ciągłe zmiany. Żaden dzień w Trójce nie był taki sam i choć zdarzały się te gorsze, nie żałuję, że dostałam się tylko i aż do tej szkoły, gdzie nieraz udało mi się przejść samą siebie. Pobyt w tym liceum z pewnością wpływa i wpłynie na moją teraźniejszość, przyszłość… Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że w sposób jak najbardziej pozytywny. Bo chciałabym móc kiedyś z myślą o dniach spędzonych w Trójce powiedzieć ,,Gdy tak wspominam ten miniony czas Wiem jedno, że to nie poszło w las” i jak Riedel marzyć o wehikule czasu.

Zuzanna Augustyn, matura 2020